Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

Akcyzą w piwo

20.10.2002

Fiskus dusi rodzime browary wysoką akcyzą. W rezultacie nasz rynek zaleją tanie piwa niemieckie, czeskie i słowackie.
Z okien browaru Closter Brauerei w niemieckim miasteczku Neuzelle widać polskie słupy graniczne. Piwowarzy z Neuzelle są zagorzałymi zwolennikami przyjęcia Polski do Unii Europejskiej. Mają nadzieję, że z Polską będzie tak samo jak z Danią. Kiedy Duńczycy weszli do Unii, przestali kupować rodzimego Carlsberga czy Tuborga i przerzucili się na ponad dwukrotnie tańsze piwo niemieckie. Po otwarciu granicy w ciągu dwóch lat sprzedaż rodzimego piwa spadła o 20 proc.
Im bliżej Unii, tym z większym niepokojem polscy browarnicy myślą o przyszłości. Krajowi producenci piwa płacą 2-3 razy wyższe podatki niż w Niemczech czy Czechach. U nas pół litra piwa kosztuje średnio 2,45 zł, w Niemczech można taką samą butelkę kupić za połowę tej ceny, a w Czechach jeszcze taniej, bo za ok. 80 groszy.
Rodzimi browarnicy szacują, że jeśli podatki w Polsce szybko nie spadną, stracą nawet jedną czwartą rynku, bo po wejściu do Unii Polacy mieszkający przy granicy podobnie jak Duńczycy zaczną zaopatrywać się w tańsze piwo u sąsiadów. Dla gigantów, takich jak Carlsberg-Okocim czy Żywiec, będzie to oznaczało konieczność ograniczenia produkcji, dla małych browarów być może nawet zamknięcie interesu. - Boimy się, że 11 tys. ludzi straci pracę, a budżet państwa dostanie o 1 mld zł mniej z VAT-u i akcyzy - mówi Danuta Gut, dyrektor Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego - Browary Polskie.
W cieniu wielkich koncernów piwowarskich, takich jak holenderski Heineken czy południowoafrykański SAB, działa ponad 40 mniejszych browarów. Branża piwna zatrudnia 18 tys. osób. Nie narzeka na zbyt, bo Polacy wypijają rocznie prawie 25 mln hektolitrów warzonego w kraju piwa.
Zachodni kapitał na razie nie myśli o wycofaniu się z Polski, bo zainwestował w browary miliony. Ale niewykluczone, że jeśli podatki nie spadną, zacznie szukać sobie miejsca za granicą. Nie będzie to wcale trudne, bo nowoczesna technologia pozwala warzyć dowolną markę piwa w każdym browarze. Urządzenia i receptura są te same. Z technicznego punktu widzenia nie ma przeszkód, żeby nasz Żywiec warzyć np. w Niemczech, a Okocim w Czechach. A potem sprzedawać po konkurencyjnych cenach w Polsce.
Gdy w Neuzelle zacierają ręce, bo zbliża się czas wejścia Polski do UE, w Witnicy oddalonej 20 km od granicy
z Niemcami browarnicy zastanawiają się, czy w unijnym referendum powiedzieć: tak. - Jeśli wejdziemy do Unii z dwukrotnie wyższymi cenami piwa, padniemy - mówi Zdzisław Czyrka, wiceprezes Boss Browar Witnica.
Dziesięć lat temu wspólnym wysiłkiem załoga sprywatyzowała firmę, zamieniając ją w spółkę. Dziś browar zatrudnia 50 osób. Jego ubiegłoroczny przychód szacuje się na ok. 10 mln zł. Ponad połowę tej kwoty pochłonęły podatki. Do niedawna pracownicy nie musieli się martwić o zatrudnienie, teraz ich obawy rosną z dnia na dzień. - Jeżeli rząd nie obniży akcyzy, to po otwarciu granic nie wytrzymamy konkurencji - mówi Czyrka.
W odróżnieniu od nas Niemcy od lat promują swoje małe browary. Nie dość, że VAT na piwo wynosi tam 16 proc. (w Polsce 22 proc.),
a akcyza ok. 9 euro na 100 l piwa (u nas ok. 22 euro), to państwo zwolniło małe browary z połowy podatków.
- I my moglibyśmy śmiało myśleć o przyszłości, gdyby ministerstwo obniżyło akcyzę na piwo - mówi Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Małych i Średnich Browarów.
Resort finansów jest głuchy na lamenty piwowarów. W przyszłorocznym budżecie zapisano podobne dochody z akcyzy (2 mld zł) do tych z 2002 r. Browarnicy ostrzegają, że pazerność fiskusa może się źle skończyć.
- W ten sposób rząd likwiduje polskie firmy. Zyskują nasi sąsiedzi - ostrzega Danuta Gut. Kiedy pracownicy małych browarów w Witnicy, Chojnowie czy Lwówku Śląskim stracą pracę, do budżetu nie wpłyną żadne pieniądze z podatków. Za to zwolnieni pracownicy ustawią się w kolejce po zasiłek albo dołączą do mrówek przenoszących zza granicy tańsze niemieckie, słowackie lub czeskie piwo.

Newsweek numer 43/02
Newsweek

Rafał Pisera