Aktualności

« poprzedni  |  powrót do listy  |  następny »

APANAŻE RADY NADZORCZEJ PERŁY W SĄDZIE

09.09.2008

Dwóch głównych akcjonariuszy firmy „Perła” Browary Lubelskie rozstrzygnie w sądzie między sobą spór dotyczący uposażenia wypłacanego członkom rady nadzorczej. Duński Royal Unibrew, który ma 48 proc. akcji, zarzuca większościowemu udziałowcowi, amerykańsko-kanadyjskiemu Southbeach Developments Ltd., zbyt hojne wypłaty.

Sprawą zajął się lubelski Sąd Okręgowy, dzięki czemu dane o sprawach finansowych spółki przedostały się do opinii publicznej.

Jeffrey Butcher, przewodniczący Rady Nadzorczej „Perły” BL, który jest przedstawicielem Southbeach, dostaje 25 tys. zł miesięcznie. Jego zastępca 15 tys., a sekretarz rady 10 tys. zł. Firma ma ponadto 30 szeregowych członków rady, z których każdy otrzymuje po 3 tys. zł miesięcznie. Okazuje się zatem, że co roku spółka na funkcjonowanie całej rady wydaje prawie 1 mln 700 tys. zł.

– Jestem zaskoczony. Pierwsze słyszę o takich kwotach. Do tej pory nikt nie informował pracowników o tym, ile zarabiają osoby na górze – mówi Edward Zieliński z NSZZ „Solidarność” w „Perle”.

Ile zarabia się średnio w „Perle”? Tego także nikt w spółce nie chce ujawnić.

– Nie podajemy takich informacji, są one tajne – usłyszeliśmy w sekretariacie spółki.

Według Duńczyków takie stawki to skandal, zwłaszcza że sytuacja finansowa browaru pogarsza się. Dlatego przedstawiciele Royal Unibrew sądownie domagają się obniżenia uposażenia rady. Przedstawiciel 48-procentowego udziałowca, argumentuje, że „Perła” w 2007 r. miała zysk o ponad 1 mln zł mniejszy niż w 2006 r. Uważa, że w tej sytuacji bardzo wysokie wypłaty dla członków rady nadzorczej są sprzeczne z interesem firmy. Dodaje, że w zeszłym roku na ten cel lubelski browar wydał aż 17 proc. swojego zysku. Poza tym takie zarobki mają się nijak do zakresu obowiązków i średnich stawek w polskich przedsiębiorstwach.

– Średnioroczne wynagrodzenia członków rad nadzorczych w polskich spółkach publicznych to 45 tys. zł, a nie 300 tys. zł, jak w przypadku „Perły” – pisze w pozwie strona duńska.

Pełnomocnik „Perły” odpiera zarzuty, twierdząc, że nie można przyrównywać zysku do pensji rady. Jego zdaniem wynagrodzenie rady obniżyło rentowność browaru zaledwie o 0,4 proc. w 2006 r. i o 0,3 proc. w 2007 r. Oznacza to, że koszty utrzymania tzw. góry są z roku na rok mniejsze.

 

ZDANIEM EKSPERTA

Andrzej Sadowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha

300 tys. zł rocznie to spora suma, zwłaszcza na polskie warunki. W Stanach Zjednoczonych, jeśli jakaś spółka ma się coraz gorzej, to czasem przewodniczący rady ogłasza, iż od tej pory zmniejszy swoje zarobki do... jednego dolara miesięcznie. I że normalną stawkę będzie dostawał dopiero, gdy wyprowadzi swoją firmę z tarapatów. W Polsce, ale i w ogóle w Europie, o takich sytuacjach nie słyszałem. Za to coraz częściej udziałowcy pytają, za co rada dostaje tak duże pieniądze i czy to etyczne.

Paweł Franczak, Kurier Lubelski